Cabin porn - najprzyjemniejsze porno jakie widziałem.

1.jpg

Czytałem w życiu sporo książek. Nie czytałem jednak takiej która by w 100% opisywała moje marzenia czy pragnienia. Do dziś. Opisywała to niefortunne określenie, jak na książkę która w połowie składa się z fenomenalnych zdjęć, fenomenalnych obiektów.

Domki, bo o nich mowa, wypełniają sto procent książki. Nie są to jednak zwykłe domki. Są to domki z marzeń. Zagubione gdzieś w lasach, górach, preriach, pustyniach, bagnach, nad brzegami jezior. Z reguły są małe. To nie rezydencje rodem z filmów o bogatych ludziach. Zrobione, częstokroć własnoręcznie, chatki, przypominają raczej schronienia pierwszych osadników, albo drwali, albo myśliwych, albo rolników żyjących z dala od świata. Nie uświadczysz tu spektakularnego dizajnu i wnętrz projektowanych przez dekoratorów, a mimo to po obejrzeniu zdjęć, szczęki szukasz na podłodze. Są tam własnoręcznie zbite meble, dużo recyklingu, skromność, prostota i nieheblowane deski na ścianach i sufitach.

Są też historie. Historie ludzi którzy z jakiegoś powodu postanowili wziąć rozbrat ze światem. Z jakiegoś, sobie tylko wiadomego, powodu uznali, że otaczający ich świat może im mniej zaoferować, niż domek zbudowany na odludziu w leśnej głuszy. Są historie ludzi którzy zmęczeni miastem szukają wytchnienia w chacie do której trzeba maszerować dwie godziny od ostatniego parkingu, bo nie ma tam drogi. Brak drogi nie przeszkadzał im na własnych plecach nosić kamienie potrzebne do stworzenia fundamentów ich samotni. Jak się pewnie domyślasz, skoro nie przeszkadzał im brak drogi, to o takich pierdołach na światło, kanalizacja i ciepły prysznic raczej nie myśleli. Mieli latrynę, prysznic z wiadra z wodą z potoku i lampkę na baterie, lub naftową. I szczęście mieli. Z wszystkich tych historii przebija się jedna myśl, pogoń za szczęściem inaczej definiowanym niż miasto, media, blichtr, kariera czy sława…

Czytelnik uważnie obserwujący mój Instagram na bank zauważył, że od dłuższego czasu jeżdżę w różne „leśne ostępy” ewidentnie czegoś tam szukając. Tym czymś jest ziemia gdzieś w lesie na odludziu. Ziemia w której wybuduje sobie taką samotnie. A książka ta będzie dla mnie architektoniczną inspiracją, którą polecam przeczytać każdemu, kogo miasto zmęczyło.

10/10