10 najważniejszych refleksji po walce Conor McGregor vs Floyd Mayweather.

10 moich najważniejszych refleksji po walce Conor McGregor vs Floyd Mayweather.

1. Conorowi co cesarskie! Doprowadził do tego, że bokserski debiutant, zawalczył z niekwestionowaną legendą tego sportu jaką jest Floyd. Swoim nieustannym pyskowaniem zmusił Floyda do powrotu z emerytury i sprawił, że ludzie uwierzyli w to, że bokserski nowicjusz jest w stanie pokonać niepokonaną(!) legendę. Przypomnę, że Rudy tak ludziom zamącił w głowach, że ci postawili na niego bardzo dużo pieniędzy. Prawdziwy sztukmistrz! Czy to dobrze, czy źle, że tak jest skonstruowany współczesny świat, to nie podejmuje się oceniać, bo w sporcie chodzi również o rozrywkę, a ta przecież została nam dostarczona.

2. Floyd udowodnił, że nie można się nauczyć boksować na mistrzowskim poziomie w krótkim czasie, nawet jak ma się ogromny talent, ale przede wszystkim unaocznił wszystkim oglądającym, że walczy się na tyle, na ile pozwala przeciwnik i przepisy. Na tym polega walka sportowa, na poruszaniu się w dozwolonych ramach zasad. W boksie można tyle ile można i Irlandczyk zapewniał, że to mu wystarczy, żeby posłać Amerykanina na deski i zakończyć walkę przed czasem. Jemu nie wystarczyło, a Floydowi wystarczyło. Więc całe gadanie o tym, że w prawdziwej walce to Floyd by został pokonany, to jest biadolenie fanbojów. Co to jest prawdziwa walka? Na miecze i topory? Na pistolety, noże czy krzesła? Walka sportowa to są przepisy, w mma też nie można wszystkiego.

3. Pomysł na rewanż Floda i Conora w UFC. Czy Floyd twierdził, że jest w stanie pokonać jakiegoś mistrza UFC na zasadach mma? Czy wpychał się na nie swoje podwórko i siał zamęt? Nie, chłop wie, że na zasadach mma dostał by manto. I chwała mu, że to rozumie. Żyjemy w czasach wąskich specjalizacji. I cieszę się, że mechanikom samochodowym nie wydaje się, że potrafią budować promy kosmiczne. Chociaż kilku mechaników co naprawiali moje fury, chętnie bym wysłał w kosmos ;)

4. Przebieg walki mnie w ogóle nie zdziwił, ale zdziwiły mnie gabaryty Irlandczyka. W ringu wyglądał na pół głowy wyższego. Gadanie o braku przygotowania kondycyjnego Conora, można włożyć między bajki. W walce o taką stawkę nad jego kondycją pracowało pewnie pół naukowców z uniwersytetu w Dublinie :D Floyd emeryt, bo prostu zachował się jak stary lis. Pozwolił Rudemu się wstrzelać, a później go oprawił jak doświadczony profesor- którym przecież jest.

5. Conor wytrwał w ringu wystarczająco długo, żeby miało biznesowy sens organizowanie podobnych walk w przyszłości. Kto tam następny jest na tapecie? Joshua? Klischko? Wach? Szpilka? Adamek? Błachowicz? Pacquiao? Róbmy to! :D

6. Conor nie przyniósł wstydu zawodnikom mma i zawalczył na poziomie z Floydem? No tak wstydu nie było, ale walka się nie toczy o brak wstydu, tylko o zwycięstwo. A to przypadło Floydowi. Wynik idzie w świat, jak mówi stare sportowe porzekadło. Zawodnicy walczą by wygrywać. No dobra, trochę kupuję retorykę, że Conor stworzył historię, ale tylko ze względu na argumenty w punkcie pierwszym. To, że Many zadał mniej ciosów w walce z Floydem to jakiś argument? Nie ilość ciosów się liczy a jakość. Mógłby Conor zadać jeden, ale jakby to był cios decydujący, to nie pisałbym tych słów :)

7. Na zwycięstwo Conora stawiał prawie cały świat mma: Gunnar Nelson, Alistair Overeem, Amanda Nunes, Joanna Jędrzejczyk, Borys Mańkowski... Na zwycięstwo Conora stawiali jego wszyscy psychofani. I wszyscy się mylili, choć sądząc po komentarzach w sieci, to nie wyglądają na zmartwionych i dominuje retoryka, że Conor i tak wygrał, bo „to i tamto” :D Czy w takim wypadku coś może zatrzymać triumfalny pochód Irlandczyka? Skoro czy wygrywa czy przegrywa jego fani idą za nim? Fenomen.

8. Fani. Conorowi udało się zgromadzić wokół swojej osoby całe miliony psychofanów. To jest jego największa wartość biznesowo marketingowa, że ludzie chcą oglądać jego walki. Tacy Irlandczycy traktują go niemalże jak półboga! Polecam wszystkie filmiki z piosenkami na cześć CMG, murale, memy itd.

9. Czy boks jako dyscyplina się skompromitował w tej walce? Od razu zaznaczam, że nie lubię oglądać boksu, bo w większości przypadków mnie nudzi. Moim zdaniem nie skompromitował się, bo choć nudny i ograniczony wieloma zasadami, to tu okazał się skuteczny. Tak jak pisałem wyżej, walka sportowa to zasady i umiejętność wygrania jej przy pomocy tychże zasad. Tu boks okazał się bezkonkurencyjny. Choć trzeba przyznać, że w zwykłej walce tyle uderzeń w tył głowy, nie tolerował by żaden sędzia.

10. Paradoksalnie w tej walce dwóch dyscyplin o wiodącą pozycje w sportowym świecie, najbardziej skorzystało mma. Mimo przegranego pojedynku wepchnęło swojego przedstawiciela do walki na zupełnie innym poziomie finansowym i medialnym. O boksie na świecie słyszeli wszyscy. O mma od wczoraj już też