Gale Muay Thai, czyli na co wydawać pieniądze - Tajlandia 2015 vol. 3

Jak byłem pierwszy raz w Tajlandii to wydałem od groma kasy na beznadziejne "gale" Muay Thai robione tylko dla turystów z poziomem sportowym urągającym słowu sport. Obecnie unikam jak tylko mogę gal w turystycznych miejscowościach na małych stadionach, gdzie dobór walczących to często loteria i śmiech na sali. Jestem już dużo mądrzejszy niż te kilka lat temu i pieniądze na Muay Thai wydaje bardziej rozważnie, tym bardziej, że bilety na gale są drogie jak na lokalne warunki i kosztują 130-200pln w zależności od miejsca. Zawsze jednak jak jestem w Bangkoku staram sie odwiedzić legendarny Lumpinee stadium. Gale w tym miejscu to uczta dla oczu, choć nawet tu zdarzają się wpadki i w walce wieczoru ląduje typ który nie powinien w niej wylądować... Ale na pewno nie jest to tak powszechne jak na mniejszych stadionach. Fajnie sie też ogląda gale jak już pozbędziesz sie tego pierwszego zachwytu "łał to Tajlandia!". Widzi się wtedy dużo dużo więcej. Widzisz hazard, choć oczywiście nie rozumiesz jak wyglada przebieg zakładów, ale widzisz, że zawodnik patrzy na swój narożnik zamiast na przeciwnika w trakcie walki i "nagle jakby cudem przyspiesza i wygrywa rundę" 😃 Widzisz jak punktowane są walki i jaka jest różnica pomiędzy sędziowaniem amatorskiego MT w Polsce a zawodowego w Tajlandii. Jest to dla mnie ciekawe i inspirujące doświadczenie zwłaszcza, że po kursie sędziowskim PZMT mam w tej materii dużo przemysleń. Co zastanawiające, prawie żaden biały oglądający z nami walki nie był w stanie przewidzieć kto i dlaczego wygra walkę- byłem tu chlubnym wyjątkiem 😊 Mega ciekawe jest dla mnie również obserwowanie pracy trenerów i narożników. Te wszystkie niuanse- masaż przed walką zamiast rozgrzewki, praca narożnika w trakcie przerwy, praca narożnika w trakcie walki, krzyki, lanie wody do suspensora, sposoby tejpowania rąk... Wszystko to czego laik nie dostrzeże, a ma wpływ na walkę. Z perspektywy trenera inspirujące do przemysleń są również same walki. Różne tańce Wai Khru, taktyka, dobór technik na mańkuta, style poruszania się w ringu, rozkładanie sił i strategia walki w dystansie pełnych pięciu rund, walka i strategia przy dysproporcji warunków fizycznych, mistrzowskie akcje w klinczu, umiejętne korzystanie z lin ringowych i wiele wiele więcej... Wszystko to oczywiście na najwyższym możliwym poziomie technicznym. To dlatego warto moim zdaniem zobaczyć gale na Lumpinee. W bonusie dostajesz niezapomniany klimat i nokauty latającymi kolanami czy łokciami...

 Po gali na Lumpinee w koszulce kampanii Jasna Strona Mocy

Po gali na Lumpinee w koszulce kampanii Jasna Strona Mocy

podroze, sportGrzegorz Sobieszek