Gorila Summer Camp 2015

Zawsze zastanawiałem sie jak to jest. Trenujesz sporty walki codziennie, czasami dwa razy dziennie, poświęcasz temu każdy wolny czas po pracy, szkole, dziewczynie, żonie czy dzieciach. Często trening jest ważniejszy od rzeczy wymienionych wyżej. Myślisz o tym non stop, wszytsko pod to układasz, plany są dostosowane do tego, że w ten weekend są zawody a w przyszły seminarium z typem którego znasz tylko ty i kilku ziomków z maty Nadchodzą wakacje i wymarzony urlop. Nie jedziesz do Edżiptu czy innej Turcji tylko z kilkudziesięcioma innymi wariatami jedziesz na obóz sportowy na drugi koniec kraju. Tam zamiast lenistwa i kultowej zapieksy we Władku goście z całej Polski chcą cie dojechać + urwać rękę, głowę i nogę. Często wszystko na raz 😜 Myślałem o tym dużo i teraz dochodzę do wniosku, że nie ma w życiu towarzyskim ważniejszej rzeczy od otaczania się ludźmi z podobną pasją do twojej. Nawet jeśli pasja ta jest niezrozumiała dla otoczenia i mają cię za totalnego świra. To dlatego wolę mieć w swoim otoczeniu maniaków, wariatów, sportowych pojebów od osób które interesują się niczym i robią nic. Po prostu przy tych pojebach czuje się normalnie 😊

PS. Na obozowym zdjęciu z drugą połową Goryla czyli Marcinem. Tak, Marcin jest jednym z tych świrów

1.jpg