Jaki sport walki wybrać dla siebie - poradnik dla zupełnie zielonych.

10 szczegółów które pomogą Ci wybrać sport walki dla siebie. Poradnik dla początkujących.

Wrzesień, czas naborów we wszystkich klubach sportów walki w Polsce. Jak rozpoznać dobry klub pisałem tydzień temu, a dziś zajmiemy się wyborem dyscypliny. Ponoć dobrą restaurację poznaje się po tym, że ma w karcie maksymalnie 4 dania. Obecnie wiele klubów sportowych ma po 10 dyscyplin do wyboru. Jak w tym się nie pogubić, wybrać mądrze, nie oszaleć, nie zbankrutować, nie stracić dziewczyny/chłopaka i cieszyć się długo swoim sportowym wyborem? Podpowiem w dziesięciu punktach.

1. Bierz to co jest.
Jeżeli jesteś z mniejszego miasta i nie w nim twojej wymarzonej dyscypliny, ale jest prężnie działająca sekcja innego sportu walki- bierz to co jest! Lepiej jest trenować jakąkolwiek dyscyplinę, niż nie trenować żadnej i obrastać w tłuszcz siedząc przed telewizorem. To jak w codziennym życiu, jeśli nie jest idealnie, to staramy się, żeby było przynajmniej „wystarczająco dobrze”. Jestem ogromnym fanem tej strategii :)

2. Sprawdź to co chcesz ćwiczyć.
Jeśli wybrałeś sport o nazwie Mao Mao, a w internecie nic nie ma na ten temat, nie możesz sprawdzić swojego trenera, a wyboru dokonałeś na podstawie plakatu na którym tygrys pożera smoka, to zastanów się dwa razy, czy to na pewno dobry wybór. Może lepiej się zapisać na „nudne” judo, ze sprawdzoną sekcją i rekomendowanym trenerem, zamiast na wymyślony „styl walki niepokonanych komandosów z południowo-wschodnich dżungli Filipin” :D

3. Wybierz pod kątem rozwoju.
Sprawdź czy dyscyplina którą chcesz trenować jest reprezentowana na różnych poziomach zaawansowania. To ułatwi Ci migrowanie pomiędzy różnymi grupami i przyśpieszy twój rozwój. Lepiej wybrać boks który ma 3 poziomy zaawansowania, niż MMA na którym zawodnicy ćwiczą z początkującymi. I odwrotnie.

4. Wybierz coś co Cię jara.
Nawet najlepszy sport walki nie przykuje na długo twojej uwagi, jeśli nie będziesz nim zajarany, jak Seba iPadem na komunie, czy Janusze gangiem Świeżaków z Biedronki. Chcesz być jak Mike Tyson- boksuj! Chcesz nosić kimono, mieć loczki i surfować- bjj! Chcesz być trzecim i ostatnim wcieleniem Tong Po- Muay Thai! Chcesz łamać deski rękoma- karate! Chcesz być skrzyżowaniem Pudziana i Aśki Jędrzejczyk- MMA!<---wyobraź sobie taką krzyżówkę :D

5. Wybierz sercem.
Idź na pierwszy trening (w większości klubów jest za darmo) i zobacz czy twoje serducho mocniej bije na widok dyscypliny. Dziewczyny nie pomylcie z przyśpieszonym biciem serca na widok aparycji trenera! ;)

6. Wybierz rozumem.
To nie wyklucza się z punktem piątym. Przeczytaj mój poprzedni wpis o dobrym klubie i sprawdź czy dyscyplina którą chcesz trenować jest reprezentowana w klubie, który spełnia choć część wymagań jakie stawia się gymom uznawanym za „dobre”.

7. Bądź praktyczny.
Sporty walki przydają się w życiu codziennym w wielu aspektach (o tym napisze innym razem), ale niektórym przydają się w codziennej pracy. Jeżeli trenujesz, bo pracujesz w służbach mundurowych/ochronie, albo po prostu chcesz umieć się obronić, nie wybieraj jakiegoś chujumuju!!! Wybierz coś co się przyda: judo, mma, muay thai, bjj, boks, zapasy.

8. Wybierz sport odpowiedni dla swoich bliskich.
Jeżeli czytasz ten wpis, bo chcesz wybrać sport dla kogoś innego, musisz być dwa(!) razy bardziej rozważny. Nie zapisuj swojego dziecka na byle jaką sekcję, tak samo nie zapisuj swojej drugiej połówki gdziekolwiek. Wybierz pod kątem oczekiwań i predyspozycji. Niech osoba obdarowana karnetem na sporty walki, autentycznie się z niego ucieszy i niech będzie to dla niej bezpieczny rozwój. Jak zapiszesz dziewczynę na sekcję mma, na której zawodnicy sparują z początkującymi (widziałem takie kluby), to nie wiem, czy to nie będzie początek końca. Ten ruch może być bardziej brzemienny w skutkach, niż lajki twojej eks, pod twoim nowym zdjęciem profilowym na Facebooku :D

9. Wybierz portfelem
Wybierz sport walki na który Cie stać. Pamiętaj, że karnet i wpisowe to początek wydatków. Na boksie będziesz musiał mieć: rękawice, szczękę, bandaże, buty, potem kask, spodenki, koszulkę, skakankę. Na bjj: dwa kimona, pas, bieliznę termoaktywną. Na boksie tajskim: rękawice, szczękę, owijki, spodenki, ochraniacze goleni, łokci. Wiadomo, można wystartować bez tych rzeczy i kupować je sukcesywnie, ale jeśli już teraz wiesz, ze przez rok nie będzie Cię stać na rękawice, nie zapisuj się na boks. No chyba, że klub da Ci jakieś stare śmierdziele, a tobie nie przeszkadza to, że „pachną” jak skrzyżowanie skunksa ze zgniłym mięsem :D Ja często prezentowałem swoim biedniejszym uczniom swoje stare rękawice, ale nie każdy trener może/chce sobie na to pozwolić. Najtańszy sport walki to BJJ No Gi- potrzebujesz tylko spodenki i koszulkę. Bez wymówek!

10. Nie przyjdziesz z limem do roboty, czyli co ma wybrać lekarz/prawnik.
Są zawody w których uszkodzenia twarzy nie są mile widziane, a nawet jeżeli nikomu z twoich przełożonych to nie przeszkadza, to może Ty czujesz się niezręcznie negocjując milionowy kontrakt z Reebok (uwaga lokowanie produktu) z limem pod okiem! W takim razie musisz pamiętać o dwóch rzeczach. Sparingi na sportach walki zaczynają się po około 2-3 latach poważnych treningów, więc jak idziesz na grupę początkującą, to nie masz powodów do obaw. Nikt nie każe Ci sparować z zawodnikami, a limo (chcesz pochwalić się kumplom, że boksujesz) będzie musiała Ci nabić twoja dziewczyna... Druga sprawa. Są sporty walki w których nie ryzykujesz podbitego oka, bo nie polegają one na biciu się po twarzy. Nie oznacza to, że nie są w nich obecne kontuzje, ale na BJJ/zapasach, judo nikt nie poluje na waszą głowę, żeby ją zdjąć prawym prostym, lub lewym kolanem. To dlatego tylu prawników trenuje jiu jitsu ;)

PS1. Jeżeli dotarłeś do tego momentu, to zostaw po sobie ślad w komentarzu, czy było to przydatne/podobało się/nie bierz się za pisanie ziomek.
PS2. Na zdjęciu autor wpisu, jakiś czas temu w gymie w slumsach Bangkoku. Foto Karol Grygoruk.

1.jpg
sport, biznesGrzegorz Sobieszek