Moja przygoda z marketingiem sportowym zaczeła się od tej vlepki...

Grubo ponad 12 lat temu miałem swoje pierwsze podejście do pracy w klubie sportowym. Ogarniałem za swojego starego trenera sprawy logistyczno, reklamowo, marketingowe. To były zupełnie inne czasy. Bez mediów społecznościowych, z raczkującym YT, bez aparatów w telefonach i bez selfie na treningu 😀 Szczytem dobrej reklamy była taka, zrobiona przeze mnie i mojego ziomka vlepka 😂 Super dizajn!!! 😜 Zobaczyłem ją dziś ukrytą gdzieś w szatni sportowej na starej siłowni i mi się zebrało na wspominki. W Warszawie były wtedy trzy liczące się kluby (czwarty, a mój pierwszy klub, KO WAL zamknął się po tym jak okradziono go ze sprzętu). Liczące się wtedy gymy to Palestra, Prakong i Serafin. Ja ćwiczyłem w Prakongu i tam zdobywałem doświadczenie fighterskie, ale przede wszystkim menagerskie 😊 Była to dla mnie prawdziwa szkoła życia i biznesu. Poznałem tam w chuj fajnych ludzi trenerów, działaczy sportowych, dziennikarzy, zorganizowałem wiele zawodów, a wielu moich kolegów zawodników z Prakonga ma dziś własne kluby. To w Prakongu trenowali Dima z Garudy, Banan z Akademii, Roonej z Legii, Popław z Akademii i Bartek z Goryla. Był tam naprawdę spoko klimat i przewijało się duuużo różnych fighterów- Marcin Różal Różalski przygotowywał się do walk dla K1, Łukasz "Juras" Jurkowski do swojej walki w K1 z Jaroszem. Naprawdę, tam się działo duuuuużo 😊 Szkoda, że trener nie ogarnął życia i biznesów i musiał się ewakuować z Polski 😜 Z drugiej strony, pewnie w innym wypadku nigdy by nie powstała Academia Gorila Także nie ma tego złego! 🐵🏆🙏🏻