"Nemezis. O człowieku z faweli i bitwie o Rio" - recenzja książki.

Dosyć sporo podróżuje, ale mam jedną zasadę, nie kupuje przewodników turystycznych 😊 Zresztą nie wiem kto w XXI je kupuje, skoro prawie wszystkie informacje są w sieci. Tysiąc razy bardziej opłaca się wziąć na wyjazd jakiś dobry reportaż o regionie niż przepychać się w tych samych miejscach z tysiącami turystów. Zresztą sportowe wyjazdy rządzą się innymi prawami. Jesz, śpisz, trenujesz, czytasz, czasem plaża- do tego nie potrzeba przewodników 😁 Reportaż ze zdjęcia sprawił, że rzeczywistość jaka mnie obecnie otacza, stała się dla mnie dużo dużo bardziej zrozumiała. Niestety ten reportaż sprawił również, że nie potrafię się tak super cieszyć wyjazdem jak przed jego lekturą. Jak to mówił jakiś mądry człowiek "niewiedza jest aktem łaski". Książka w skrócie: favele, kokaina, handel bronią, skorumpowani politycy, zwierzęco brutalna i skorumpowana policja, ludzie żyjący latami poniżej progu ubóstwa i bogacze ze służbą w domach sąsiadujący ze sobą niemalże drzwi w drzwi, klasa średnia lubiąca sobie wciągnąć do nosa, biedacy lubiący crack, interesy wielkich międzynarodowych mafii narkotykowych, dramaty zwykłych biednych ludzi, minimum jedno morderstwo na pół kartki książki, olimpiada w Rio, mistrzostwa świata FIFA, brutalne pacyfikacje dzielnic nędzy, żandarmeria wojskowa zabijająca ludzi na ulicy bez powodu, powszechne tortury na komisariatach, nie ma trupa=nie morderstwa czyli palenie zwłok w favelach, rywalizacja pomiędzy kartelami narkotykowymi w Rio, rywalizacja pomiędzy policją cywilną a policją federalną, rywalizacja tych obydwu z żandarmerią wojskową, kupowanie głosów przez polityków, wojskowa dyktatura i lewicowa partyzantka, piękne plaże, samba, imprezy, gwałty... To wszystko w jednym czasie i w jednym mieście- w Rio de Janeiro. W mieście w którym slumsy na wzgórzach "morro" od dzielnicy dla bogaczy "asfalto" dzieli dosłownie kilka centymetrów. Przyznajcie, to nie mogło się skończyć dobrze. I nie skończyło. Mało tego, to wszystko trwa. Tyle, że z daleka od plaż Copacabany i Ipanemy, wypchnięte z centralnych faveli, do slumsów na przedmieściach. Wyjeżdżając z lotniska mijasz jedną z bardziej niebezpiecznych faveli "Maré". Władze uznały, że rozwiązaniem problemów wizerunkowych (a przecież mija ją prawie każdy turysta w tym mieście) będzie odgrodzenie jej od drogi płotem. Nie widać=nie ma problemu. Jedynym minusem tej książki jest język. Nie postarał się, albo autor, albo tłumacz, bo napisana jest mało przejrzyście i językiem mega prostym, a w tym wypadku to nie atut. Poza tym 9/10. I żeby nie było! W Rio jest cudownie i są tu cudowni ludzie ❤ Tylko trzeba wiedzieć, że to miasto to nie tylko Chrystus z Rio i plaże 🌊🌴

1.jpg