Octopus Cup 2015 - srebrny medal

Krótko. Wczoraj, po prawie rocznej przerwie spowodowanej kontuzją, powróciłem do startów w BJJ. Podczas turnieju w Łodzi "Octopus Cup" zdobyłem srebrny medal.

Dłużej. Ci z was którzy mnie znają lub obserwują ten fanpage dłużej wiedzą, że jestem trenerem Muay Thai, ale uprawiam również inny sport walki. Jest to brazylijskie jiu jitsu. Wielu pyta dlaczego. Po prostu uważam, że droga sportowego rozwoju nie ma końca i trzeba wciąż uczyć się nowych rzeczy, po to aby być wszechstronnym fighterem. To dlatego próbowałem MMA, zapasów czy boksu. Teraz uczę sie BJJ, co daje mi frajdę występować w roli ucznia- bardzo to lubię. Oczywiście niezbędnym warunkiem sensowności takiego działania jest choćby podstawowe poznanie jednej dyscypliny, aby brać sie za kolejną. W innym wypadku nie nauczysz się niczego porządnie 😊 Ci którzy znają mnie osobiście wiedzą, że przez ostatni rok zmagałem się z poważną kontuzją nogi (pozrywane więzadła w kolanie) i bardzo ciężko mi było wrócić do trenowania czegokolwiek. Udało się jednak i moim celem teraz jest kolejny start w Mistrzostwach Polski BJJ w listopadzie. Postanowiłem przed Mistrzostwami Polski sprawdzić jak idą moje przygotowania i oswoić się trochę z atmosferą zawodów, bo już zapomniałem jak to jest walczyć pod presją, z kibicami, sędziami i z obcymi typami 😊 Istotne było dla mnie również oswojenie głowy (lęki, lęki, lęki) z tym, że noga może już walczyć. Pojechałem do Łodzi bardzo zmęczony ostatnimi eksperymentami z dietą (o tym w następnym poście) i nie chciałem się zabijać cięciem wagi do "mojej" kategorii wagowej 88,3. W związku z tym wystartowałem z dużą niedowagą w kategorii 94kg. Efekty były do przewidzenia, wszyscy byli ode mnie więksi i silniejsi 😊 Zrobiłem cztery ciężkie walki. W finale przegrałem na punkty i niestety tylko srebro, choć apetyt i szanse były na złoto. Moich kolegów z klubu którzy mi kibicowali w półfinale wystawiłem na ciężką próbę, bo do ostatniej minuty walki przegrywałem 7:0, ale udało mi się zebrać w sobie, przyspieszyć i odwrocić losy pojedynku w ostatniej chwili. Do półfinału miałem dwie ciężkie walki i w każdej z nich obiecywałem sobie, że już nigdy nie będę się bił w tej kategorii wagowej 😂 Sam finał był ostatnią walką zawodów, więc oglądali go wszyscy którzy zostali na sali. To miłe słyszeć głosy kibiców. Nawet jak jesteś mega zmęczony i nie widzisz tablicy punktowej to ich doping zawiadamia Cię, że punkty lecą dla ciebie. Tu słowa podziękowania dla trenerów z filii Goryla Roberta Heńka i Grzesia Kowalczyka za podpowiedzi. Sorry chłopaki, słyszałem wszystko, ale sił nie było, żeby wcielić to w życie 😉 Wyciągnę wnioski z tego przegranego finału. Takie wyjazdy do innych miast zawsze cementują ekipę z klubu, to miłe jechać z ziomblami na zawody urywać nogi, ręce i głowy 😊 Zupełnie inaczej sie walczy jak czujesz, że masz za sobą bandę swoich ludzi. I choć bycie drugim to nie jest coś co mnie satysfakcjonuje, to dziękuje wszystkim za słowa uznania po walce finałowej. Następna stacja Mistrzostwa Polski ✋✋✋

 Podium mojej kategorii, na pudle razem ze mną kolega klubowy Paweł Nowak

Podium mojej kategorii, na pudle razem ze mną kolega klubowy Paweł Nowak

Grzegorz Sobieszek