Rio de Janeiro rady dla podrózników i jiujitseros, Brazylia vol. 2

Brazylia.

Jak pewnie zauważyliście od jakiegoś czasu mnie nie ma w Polsce. Wybaczcie, że zaniedbywałem was trochę treściowo, ale chciałem najpierw troszkę pooglądać i się oswoić z Rio zanim coś będę pisał. Złapać tak zwanego dystansu do tej okropnej lokalnej temperatury 36 stopni w dzień...


Ogólnie.
Sam wyjazd jest nieco inny niż wszystkie które realizowałem. Głównie dlatego, że pomimo sportowego charakteru pojechaliśmy większą ekipą. To dla mnie nowość, bo raczej jak trenować to jeżdzę sam lub w towarzystwie jednej max dwóch osób. Do Brazylii wybraliśmy sie ekipą 9 osobową! W związku z tym wynajęliśmy na cały pobyt wielkie mieszkanie (chciało by sie napisać apartament, ale jakość lokum na to zupełnie nie pozwala😜) nad samym morzem. Żeby wyjść na najsłynniejszą brazylijską plaże Copacabane wystarczy przejść na drugą stronę ulicy 🌴☀️🌊 Do gymów w których trenujemy czyli Terere i Checkmatu mamy bardzo blisko (zasięg spaceru) więc lokalizacja z tej perspektywy jest perfekcyjna. Niestety ta lokalizacja ma swoje wady, podstawowa to ceny w okolicy.


Ceny.
Wszystko jest drogie, bo jesteśmy w strefie drogiego południa miasta. I tu uwaga na temat cen. Jeśli ktoś planuje pobyt w Rio i spodziewa się, że będzie tanio to niech porzuci tę nadzieje. Wszystko jest tak samo jak Polsce albo drożej. Ceny w knajpach w południowym Rio to jakiś kosmos, ale na szczęście da sie znaleźć kilka tańszych opcji i tam sie stołować. Ja tym razem korzystam w pełni z tego, że w mieszkaniu jest wyposażona kuchnia i można gotować. Warzywa i owoce mają smak niedostępny w Polsce, coś wspaniałego. Kupiliśmy blender i szejki z owoców są grane non stop kolor. Ja paliwo do trenowania tankuje raczej w domu, na mieście jadam okazjonalnie. Przykładowe ceny: Acai na rogu 8-16pln, pizza w knajpie 30-70pln, awokado za kilo 7pln, pieczywo za kilo 35pln, woda w butelce 3pln, Cola Zero puszka 3.5pln. Najdroższe są tu sery ich ceny to jakiś kosmos w stylu camembert za 100pln 😂 Generalnie wciąż porównywałem ceny z Tajlandią, ale przestałem to robić, bo tylko się wkurwiałem 😜 Mieszkanie można ogarnąć tanio, nam się udało w sumie za grosze porównujac ceny z hotelami i hostelami w okolicy. Za niecały 1000pln na osobę za cały pobyt można mieć wielkie mieszkanie nad samym morzem. Hotele są kilka do kilkadziesiąt razy droższe. Treningi kosztują od 180 do 800pln za miesiąc, w zależności od akademii. W favelach wszystko jest przynajmniej o połowe tańsze niż "w mieście"!!! Za wielki świąteczny obiad dla 10 osób z jedzeniem do oporu, piciem i lokalnymi browarami zapłaciliśmy niecałe 80pln.


Czystość.
Minusem wynajmowania mieszkań jest to, że stosunek Brazylijczyków do czystości to typowe rozdwojenie jaźni. O czystość swoich ciał dbają obsesyjnie biorąc po kilka razy dziennie prysznic- to jest tu całkowicie normalne. Nigdy nie walczyłem z nikim komu by śmierdziało kimono, nie było nawet cienia takiej szansy, co w Polsce zdarza się. Natomiast ich stosunek do czystości pomieszczeń to temat dla perfekcyjnej pani domu, czy jak ten program sie tam nazywa. Jak weszliśmy do naszego mieszkania to byłem w szoku. Wyglądało jakby nie było sprzątane od roku. Marian na wejściu pół dnia czyścił lodówkę, bo brzydził się tam wstawić jedzenie, a nie jesteśmy jakoś specjalnie wrażliwi na punkcie standardów mieszkań i ich czystości 😃 I nie jest to tylko sprawa naszego mieszkania, jak się mija ciemniejsze zaułki na mieście to tam po prostu brzydko pachnie. Takim, jakby to delikatnie napisać, obszczanym gównem 😂 Na szczęście nasze lokum po wysprzątaniu okazało sie być idealną bazą do naszych wypraw treningowo plażowo turystycznych.


Gringo.
Sami Brazylijczycy w codziennym obcowaniu są niemili. Tak, niemili. Traktują cie w najlepszym przypadku jak powietrze. Kelner jak już podejdzie łaskawie, to na bank nie mówi nawet słowa (powtórzę dla jasności NAWET JEDNEGO SŁOWA) po angielsku i ma takie olewcze podejście do twojej osoby, że masz ochotę wyjść. Nie jesteśmy na prowincji tylko w centrum najbardziej turystycznego miasta w Brazylii, a tu bez portugalskiego ani rusz 😊 Zapomnij, że sie dogadasz po angielsku. Stosunek do Gringo jest raczej oschły albo wrogi. Jak już się do kogoś pierwszyvuśmiechniesz na ulicy (bo na bank nikt do Ciebie) to raczej uśmiechu nie odwzajemni. Zupełnie jak w Polsce 😜 Tu jest najbardziej jaskrawy kontakt z Azją gdzie wszyscy są dla Ciebie mili. Wyjątkiem są sytuacje jak kogoś poznasz osobiście, wtedy Brazole są bardzo wylewni, jesteś ich ziomeczkiem i ogólnie wszystko najlepiej. Mamy to szczęście, że znamy kilka kumatych osób na miejscu które nam pokazują Rio w którym nie ma turystów. Tak, jest takie Rio.


Plaże.
Nie samymi treningami żyje człowiek więc trochę się włóczymy badając Rio. Najlepiej mamy obadane to czego nam w Polsce w zimę brakuje najbardziej czyli plaże i słońce. Mimo, że mamy do Copacabany minute to raczej chodzimy na inne plaże, na Copie jest wąsko i śmierdzi glonami. Najlepsza plaża w centrum to Ipanema. Dużo ludzi ale czysto, piękny ocean, przestrzeń i super fale. Minusem są plażokrążcy którzy chcą Ci sprzedać wszystko i pojawiają się z częstotliwością 5 typów na jedną minutę plażowania, ale oni są na każdej plaży. Fale są zdradliwe, na własne oczy widziałem przez cały pobyt z 7 topiących się gości których cudem uratowali ratownicy. Z plaży poza centrum mało korzystamy, bo wyjazd gdziekolwiek (Rio jest ooooooogromne) zajmuje w chuj czasu, a szkoda nam odpuszczać treningi. Marcin pokazał nam super plaże Joatinga, każdemu polecam to super urokliwe i mało oblegane miejsce jak z pocztówki.


Atrakcje
Wyjazd ma charakter sportowy więc atrakcje są dla nas dodatkiem, ale z czystym sumieniem polecam Pao do Acucar, Santa Marta, Lape i coś co dla większości będzie niedostępne odwiedzenie faveli, najlepiej podczas jakiejś imprezy. Nas wprowadzili do środka mieszkający tam trenerzy BJJ. Coś niezapomnianego! ❤️


Bezpieczeństwo.
Sam się obawiałem przed wyjazdem, bo nasłuchałem się różnych mitów i oglądałem kultowe "Miasto Boga". Generalnie jest bezpiecznie, ale. Nie należy chodzić afiszujac się złotem na szyi, bo Cie zdziesionują. Jak jesteś starcem to może ktoś próbować ci wyrwać piter na plaży. Widziałem kilka razy na Copie próbę dziesiony, ale tak nieudolną, że śmiać mi sie chciało z łebków. Chodzimy normalnie po nocy z buta i nic nam się nie dzieje. Nikt nie okradł, ani nawet nas nie zaczepił 😢 Inna sprawa, że nie wyglądamy na jakieś mega łatwe ofiary do okradzenia i nie nosimy złotych Rolexów łazikując po faveli. Trzeba też szczerze przyznać, że nie zapuszałem się do Faveli na północy miasta i raczej nie zamierzam, bo przeczytałem kilka artykułów o nich i mam trochę oleju w głowie.


Pozdrawiam was serdecznie z krainy brazylijskiego jiu jitsu, gdzie każdy ma, albo przynajmniej zna kogoś kto ma czarny pas 😜 Osssss!!!

 Widok z Pao de Azcucar

Widok z Pao de Azcucar

 Ten gość nie mówi, ale super surfuje i ma dobre jiu jitsu, mega ziomek!

Ten gość nie mówi, ale super surfuje i ma dobre jiu jitsu, mega ziomek!

 W miejskiej dżungli przetrwają tylko najsilniejsze goryle ;)

W miejskiej dżungli przetrwają tylko najsilniejsze goryle ;)

 Czy Brazylijki są piękne? Niech każdy sam osądzi ;)

Czy Brazylijki są piękne? Niech każdy sam osądzi ;)