Dlaczego w KSW organizowane są żenujące walki Tomasza Oświecińskiego i Popka” - czyli co o mma i biznesie wie przeciętny Sebastian.

Dlaczego w KSW organizowane są żenujące walki Tomasza Oświecińskiego i Popka” - czyli co o mma i biznesie wie przeciętny Sebastian.

Na początku odwołam się do Waszych wspomnień. Znacie to kłopotliwe uczucie, jak na rodzinnej imprezie tłumaczycie (setny kurła raz) wujkowi Gienkowi z Pidziszewa czym jest Facebook? Jak wujek najebany kręci z niechęcią głową, a później kwituje Wasze obszerne i zawiłe wyjaśnienia słowami: „kiedyś tego diabelstwa nie było i jakoś żeśmy żyli” i wraca do beztroskiego biesiadowania- „łykniem bo odwykniem Kaziu!” 🥃 Tak ja się teraz czuje, pisząc ten tekst. Bo przecież temat był wałkowany milion razy, ale są jeszcze osoby, które odporne są na wiedzę o biznesowych realiach, jak wujek Gienek na informatyzację polskiej wsi. Zanim wezmę się do tłumaczenia, odwołam się jeszcze raz do wspomnień. Pamiętacie debiut Pudziana w KSW, jak zmiażdżył Marcinka Najmana? A pamiętacie kto walczył w pierwszych walkach na tej gali? No właśnie… Może na tym się powinno zamknąć wyjaśnianie opornym, po co w mma są freak fighty, ale przejdźmy do ostatniej gali i liczb.

Na swoim prywatnym koncie mam sporo znajomych z bardzo różnych środowisk. Znaczną część mojej tablicy po sobotniej gali wypełniły wpisy, o treści podobnej do tej z pierwszego zdania tego tekstu: „Po co takiego Oświecińskiego brać, to żenada, profanacja sportu, zabiera miejsce młodym sportowcom, wstyd te Popki i Strachy, tylu młodych zdolnych czeka” itd. Z jednej strony w ogóle mnie to nie dziwi, bo przecież takie walki są organizowane dlatego, że budzą skrajne emocje. Z drugiej strony zadziwia mnie fakt, że osoby dość mocno zakotwiczone w sportowo-biznesowej rzeczywistości, nie rozumieją takich prostych mechanizmów. Ludzie chcą oglądać walki jeżeli znają bohaterów. Mogą ich nienawidzieć, byleby znali. Nawet najlepszy sportowo pojedynek nie zelektryzuje fanów i nie sprzeda dobrze biletów/ppv, jeśli jego bohaterowie będą dla widza anonimowi! Tym którzy twierdzą, że sport obroni się biznesowo sam, poddaję pod refleksję dwie liczby. 3400 osób to fani Kléber Koike, byłego mistrza KSW, na jego fanpage. 580 000 to liczba osób która śledzi Popek Monster na jego profilu na FB. Naprawdę myślicie, że czarodziej w kimonie jakim jest Koike, zapełnia halę swoimi fanami i ma istotny wpływ na sprzedaż PPV? Wciąż uważacie, że sport bez show obroni się sam?

Na zdjęciu autor wpisu z parterowym czarodziejem Kleberem Koike, po ostatniej gali w Gdańsku, ustalają ilość jenów jakie otrzyma piszący te słowa, za pochlebstwa na jego temat 💴💴💴 Za pochlebstwa na temat Klebera, nie Gdańska 😁

1.jpg