"Król" Szczepana Twardocha. Żydowskie gangusy, bokserzy, faszyści i dziwki - recenzja

Ta lektura jest bardzo ten i tamten!

Trochę jakby połączyć Tyrmanda, Grzesiuka, Hłaske i dobre książki historyczne. Prawie nie ma słabych stron, bo jak może mieć słabe strony powieść o żydowskich gangusach, bokserach, PPSiakach z lat dwudziestych w Warszawie, którzy strzelają się z Falangistami i leją kastetami tych co chcą getta ławkowego? No nijak nie może! 😊 Elokwentnych dialogów Szapiry z laskami nie powstydziłby się nawet(!) Hłasko w swoim cyklu izraelskim, a wyczynów warszawskich apaszów pozazdrościłby Stasio Grzesiuk 😂 Minusem książki jest tylko to, że aby w pełni rozumieć o czym Twardoch pisze i czerpać przyjemność z lektury, to trzeba w pobieżnym choć stopniu znać realia historyczne i polityczne przedwojennej Warszawy, wiedzieć kim był Bolesław Piasecki, o czym pisał i za czym optował Żabotyński i czym zajmował się Meyer Lansky. Inaczej to będzie bida z nyndzom. Mocne 9/10

Warszawa, 6 stycznia 2017.

PS. Pisałem te słowa w czasach kiedy Szczepana nie znałem, więc bez żadnego kadzenia :)

1.jpg