"Ballada o pewnej panience" - opowiadania Szczepana Twardocha.

1.jpg

Trudno się pisze o opowiadaniach. Wystarczy jedno słabsze i cień pada na całą książkę. Wystarczy kilka wybitnych i jest pokusa napisać- „książka wybitna”.

Ta książka jest nierówna, jest kilka słabszych opowiadań, ale są też takie, po których chciałoby się porównać Twardocha do zawodników pisarskiej ekstraklasy. Twardoch jak Hłasko, Twardoch jak Tyrmand. Twardoch to i tamto, plus Twardoch och i ach. Jak dla mnie mocne 8/10. I nie dam więcej, bo czytałem „Króla”, który to sprawił, że mam wobec Pana Szczepana oczekiwania, raczej te z tych ogromnych.

PS. Obowiązkowo przeczytaj “Króla”