Czy żeby jednego zabić lisa trzeba spalić cały las? "Nadciąga noc. Irakijczycy w cieniu amerykańskiej wojny" - recenzja książki.

1.jpg

Gdy w 2003r Stany Zjednoczone zaatakowały Irak, byłem jedną z wielu osób, która spontanicznie wyszła protestować przeciwko tej wojnie pod ambasadę USA w Warszawie. Akcja była spontaniczna, nie było czasu na żadne zgłoszenia demonstracji i tego typu inne formalności. Jako jedna z niewielu osób byłem wtedy aresztowany za udział w nielegalnej demonstracji, jak policja zdecydowała się rozbić pokojowy protest.

Nic wielkiego mi się nie stało, dostałem kilka razy policyjną pałą przez plecy i puścili mnie do domu. Już wtedy (byłem młodym chłopakiem) nie łykałam tej całej propagandowej gadki sączonej nam z mediów, mównicy sejmowej i odczytywanej podczas niedzielnych kazań w kościołach, że chodzi „iracką wolność, demokracje i obalenie tyrana posiadającego śmiertelnie niebezpieczną broń masowego rażenia”.

Późniejsze lata potwierdziły to, o czym wtedy mówiliśmy głośno przez megafony na demonstracjach antywojennych. Chodziło o ropę i kontrole interesów USA, a udział Polaków w tej operacji jest traktowany przez miejscową ludność (i w mojej opinii słusznie) jak okupacja. Nie było żadnej broni masowego rażenia, irackich związków z Al Kaidą i innych bzdur wymyślonych przez polityków, którzy kłamali nam w żywe oczy. Do piekła! 🖕🏻

Ta książka zawiera w sobie wszystko co powinieneś wiedzieć na temat awantury o iracką ropę. Kontekst historyczny, geograficzny, kulturowy, gospodarczy, społeczny, religijny, ale przede wszystkim tragedie zwykłych ludzi. Setki tysięcy ludzkich tragedii... I strasznie mi jest smutno, jak słyszę głosy, że nie odpowiadamy jako kraj za kryzysy uchodźcze. Odpowiadamy, bo nasze wojsko destabilizowało i okupowało Irak. Stany Zjednoczone żeby zabić lisa (Saddam) którego wcześniej karmiły, zdecydowały się spalić las...

7/10. #biblioteka_griszki