"Raperzy kontra filomaci" czyli nigdy nie oceniaj ksiażki po okładce.

Nigdy nie oceniaj książki po okładce, ani po tym co znajdziesz, na losowo otwartej stronie.

Przyznaje, skrzywdziłem autora, tocząc z niego bekę, bo przeczytałem (jak ją kartkowałem pobieżnie) o "nieuchronności i wyobcowaniu podmiotu lirycznego" w polskim rapie. To mnie jakoś uber rozbawiło 😁 Jednak jak się tę lekturę przeczyta w całości, to zdania te nie śmieszą wcale, bo wstęp i poprzedzające je rozdziały, nadają im odpowiedni kontekst. Przyznaje również, że porównanie raperów i filomatów, już na etapie czytania tezy mnie wkurwiało, w sumie nie wiem dlaczego, bo tak miedzy bogiem, a prawdą, to o filomatach nie wiem za wiele, poza jakimś hasłem z lekcji historii 😌 No, ale słynnych poetów i wieszczów porównywać z Bonusem RPK?!? To mi się wydawało świętokradztwem, choć poezji nie czytam, nie znam się na niej i nie zamierzam 🤓

Lektura ta ma szereg plusów. Autor książki przypomniał mi nazwisko psychologa, które było totalnym przekleństwem ustnych egzaminów na studiach- Mihály Csíkszentmihályi 😂Jeżeli interesuje Cie rap i szeroko rozumiana kultura, to jest to pozycja obowiązkowa. Świetna książka naukowa(!) w której poczytasz: o teorii twórczości, kreatywności, o Guralu, Pezecie, 3H, Sokole, Eldo i Fiszu, dowiesz się kto w Polsce słucha rapu, jak się analizuje poezje i kto to jest geniusz, dowiesz sie co to jest wyobraźnia i poznasz największe beefy wsród filomatów. Dowiesz się też dlaczego twórczość Doroty Masłowskiej nie ma nic(!) wspólnego z rapem (mimo, że opiniotwórczy krytycy tak pierdolą w gazetach), oraz zrozumiesz dlaczego raperzy przeklinają. Z minusów. W książce nie ma niestety słowa o Bonusie RPK 🙄

10/10