"Skazy na pancerzach. Czarne karty epopei Żołnierzy Wyklętych" - Piotr Zychowicz - recenzja.

„Tylko własne łzy są gorzkie, cudze wydają się jedynie mokre” - litewskie przysłowie.

Po książkę tę sięgnąłem z pewną obawą (w kiosku ruchu na lotnisku), bo traktuje ona o temacie modnym, a to niemal zawsze chujowo wpływa na książki historyczne. Zresztą, umówmy się, jakie książki można kupić w kiosku... Dodatkowo, autorem jest znany prawicowy historyk, a jak historyk deklaruje poglądy polityczne, to książka na 99% jest propagandowym bełkotem. I tu zdziwienie.

Nie ma bełkotu, za to są głosy świadków, dokumenty, relacje i uczciwie ukazana optyka różnych narodów. Z wieloma tezami autora się nie zgadzam, ale myśl która przyświeca tej książce, zasługuje na szacunek. Ta myśl, to prawda. Żadna formacja zbrojna, nigdy nie była i nie będzie monolitem, a wojna i przemoc deprawuje nawet najuczciwszych. Historia nie jest czarno-biała i musimy wziąć to na klatę. Nie tylko Niemcy mordowali jeńców, zabijali kobiety i dzieci. Niestety. Autor uczciwie postawił sprawę- antykomunistyczne podziemie (mimo ogromu bohaterów którzy je tworzyli) to nie był zbiór ministrantów. Zdarzali się również zwykli bandyci i degeneraci.

Cieszę się, że książka ta wyszła z pod pióra zadeklarowanego prawicowca i sympatyka Żołnierzy Wyklętych. To tylko pokazuje, że ludzi należy dzielić na uczciwych i hołotę. Poglądy polityczne, nie dają gwarancji znalezienia się w żadnej z grup.

9/10