"Wieże z kamienia" - fenomenalna książka Wojcicha Jagielskiego na temat Czeczenii.

Zdradzeni przez wszystkich, nie potrafiący żyć pod butem, znakomici żołnierze, honorowi, gościnni, nie zdolni normalnie funkcjonować podczas pokoju, wieki gnębieni przez wielkich sąsiadów, nigdy się nie poddający, kłótliwi, dumni, masowo wysiedlani pociągami na Sybir, kurczowo trzymający się wiary i tradycji, latami walczący z okupantem jako partyzanci, wyniośli...

Nie, to nie Polacy. To Czeczeni. Jeden z nich, jak Stalin wysiedlił prawie cały naród do Kazachstanu, walczył z Rosjanami w pustych górach. Oddział Chasucha (bo o nim mowa) walczył samotnie w górach przez 33 lata... 🙇🏼‍♂️ Historia tragiczna, która nie mogła skończyć się szczęśliwie, bo takie historie nigdy nie kończą się szczęśliwie. Jagielski (nie tak dobry jak w „Modliwie o deszcz”, ale nadal to Jagielski, więc dobry) przedstawia wojnę na Kaukazie prosto z linii frontu. Bieżące opowieści wojenne uzupełnia historią regionu, robiąc to na tyle zgrabnie, że czytelnik nawet nie wie, czy o legendarnym Baysan-gurze, Lezgince, miejscowych baśniach, handlu ludźmi, torturach, mordach, porwaniach i gwałtach, opowiada autor, czy może jeden z jego licznych rozmówców.

A umówmy się, rozmowa z Szamilem Basajewem czy Dżocharem Dudajewem czy Asłanem Maschadovem, to jest reporterskie COŚ. „Wieże z kamienia” to pozycja dla każdego, kto zabiera głos ws. współczesnego terroryzmu i uchodźców z Kaukazu.

9/10