"Shantaram" - grafomański bełkot który stał się bestsellerem.

 Rio de Janeiro, 11 kwietnia 2017

Rio de Janeiro, 11 kwietnia 2017

Jak byłem mały przeczytałem prawie wszystkie książki z biblioteki mojej mamy. Mama nie doradzała, nie odradzała, po prostu cieszyła się, że zaraziła mnie książkowym bakcylem. Tym sposobem przeczytałem masę najróżniejsze rzeczy, w tym ogrom książek które stereotypowo były raczej dla dziewczyn i których później nigdy bym nie wziął do ręki np. wszystkie milion części "Ani z Zielonego Wzgórza" 😁 Poszerzyło mi to czytelnicze horyzonty 😂 Miało to też złe strony, bo często po niektóre książki sięgnąłem dużo za wcześnie np. trylogie Sienkiewicza przeczytałem w wieku 12 lat, co sprawiło, że nie zrozumiałem za wiele z kontekstu historycznego, ale wtedy mi to nie przeszkadzało- jarałem się samą warstwą "płaszczowo-szopadową" takiego Potopu.

Ale do rzeczy. "Shantaram" polecało mi z kilkanaście różnych osób, ale do tej pory nie wiem jak trafiła w moje ręce- pewnie dostałem na urodziny. I korzystając z okazji chciałbym się spytać dlaczego mi ją polecaliście? Przecież to jest biedna bieda. Ta książka to połączenie dobrej sensacji i przeciętnego reportażu ze słabym Harlekinem i grafomańskimi popisami a'la Paulo Coelho. Miejscami przypominała mi autentycznie infantylną literaturę "Anio z Zielonego Wzgórza podobną". Jak zaczynały się rozważania o definicjach szczęścia, dobra, krzywdy itd. to chciało by się wyjsć do kuchni jak na reklamach podczas transmisji meczu, ale nie można, bo to nie mecz. No kurwa mać co za bełkot. Czytać się nie da tego!

Z drugiej strony jak zaczynał się wątek sensacyjno-przygodowy to oderwać się nie mogłem. W sumie wciągnąłem nosem 800 stron w dwa dni, a to coś mówi o książce. I rozmyślałem o tym, że jak czytałem Potop bez wystarczającej wiedzy historycznej to ta lektura dużo traciła. Natomiast "Shantaram" bardzo dużo by zyskała gdyby autor zdecydował się nie pitolić farmazonów i nie silił się na pseudofilozoficzne hippisowskie pierdolenie heroinisty. I jeszcze jedno- gangusy i mafia bez seksu? Litości 😁 Chciałbym się też dowiedzieć, ile zapłacili Panu Mellerowi za recenzje na okładce w której użył określenia "czytelniczy święty Grall". Mam nadzieje, że dużo, bo za robienie z mordy cholewy powinni płacić bardzo dużo 😁 4/10