Val Thorens - kultowy ośrodek we francuskich Alpach. Czy warto, czemu tak drogo i za co płacisz?

Widok na miasteczko i stoki z jedno z wyciągów.

Widok na miasteczko i stoki z jedno z wyciągów.

Jak pewnie widzicie w tę zimę realizuje jedno ze swoich wielu noworocznych postanowień, czyli naukę coraz to lepszego technicznego jeżdżenia na snowboardzie. Mam nadzieję, że tegoroczny sezon zamknę egzaminem instruktorskim, ale to się okaże dopiero za tydzień. Tymczasem opiszę wam jeden z najbardziej kultowych kurortów dla fanów śnieżnego szaleństwa, czyli odwiedzone przeze mnie już po raz trzeci francuskie Val Thorens.

Val Thorens

Samo miasteczko jest najwyżej położoną stacją narciarską w Europie. Wysokość na jakiej mieszkasz, to 2300 m n.p.m. ale jeździsz kilometr wyżej gdzie wwożą cię gondole. Dla zobrazowania: najbardziej znane polskie trasy na Kasprowym zaczynają są na 1987 m n.p.m. Val Thorens położone jest w „Trzech dolinach” czyli największym ośrodku narciarskim w Europie. Do dyspozycji narciarzy i snowboarderów jest ponad 600 km (w samym tylko Val Thorens 140 km) tras o różnym stopniu trudności. Ośrodek ma krótką, bo sięgającą do lat 60-tych, historię. Wtedy to kilku łebskich gości, zawsze takich podziwiałem, postanowiło letnie pastwiska przeznaczyć pod budowę ośrodka narciarskiego. Nawiasem mówiąc, inicjatorzy pomysłu spotkali się z krytyką, że plan nie wypali, ze względu na lokalizację ośrodka w naprawdę wysokich górach. Plan wypalił. W 1971 roku powstały 3 wyciągi orczykowe i pierwsza szkoła narciarska. Obecnie wyciągów w VT jest 33, w tym wielkie gondole umieszczone na podwójnych linach, bardzo odporne na wiatr. Samo miasteczko jest bardzo znane na całym świecie i śmiało można je nazwać kultowym. Sceptykom przytoczę dane, że ponad 70% jeżdżących po stokach to obcokrajowcy.

Jak dotrzeć
Dojazd na miejsce. Sprawdziłem chyba wszystkie możliwe opcje. Raz byłem autokarem, raz samolotem, raz własnym autem. Najszybszy jest oczywiście samolot, dwie godziny lotu, a potem autokar dwie godziny na miejsce. Wolniejszy, ale dający dużo niezależności jest własny samochód, jest to również najdroższa opcja. 1800 km jedzie się dość szybko, ale trasę ciężko przejechać na raz. W tym roku zdecydowałem się na auto z tego powodu, że zabrałem ze sobą mojego bulteriera Kluskę 🥰 Rada: wyłącz sobie internet przejeżdżając przez Szwajcarię, bo rachunek może cię nieprzyjemnie zaskoczyć. Ja za nawigację w telefonie zapłaciłem 700 zł :/ Dla używających własnego auta w Val Thorens poważnym minusem jest brak bezpłatnych parkingów. W całym miasteczku obowiązuje odgórny zakaz parkowania na ulicy, posiadacze aut zmuszeni są do skorzystania z parkingu na wjeździe za 80 euro tydzień. Niepokornych (w tym piszącego te słowa) dyscyplinuje holowanie auta na policyjny parking za 109 euro. No i najgorsze, autokar. Raz jechałem do Francji autokarem. Obiecałem sobie, że nigdy więcej. Długo, ciasno i najebani ludzie krzyczący nad uchem. Plusem autokaru jest to, że jest bardzo, ale to BARDZO tani…

Zakwaterowanie
Apartamenty, czyli minusy, które są plusami. Każdy kto jeździł we Francji wie o czym piszę. Architektura miasteczka jest przyjemna i przypomina raczej alpejskie wioski, niż wielki kurort moloch. Same kwatery są ładne, przytulne i schludne. Niestety wszystkie są kosmicznie ciasne. Nie wiem jak to jest możliwe, że do kwatery mieści się tyle osób, ale finalnie się mieści 😁 Normą jest aneks kuchenny ze zmywarką, co pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy, osobom szukającym takich oszczędności, bo ceny w knajpach (i nie tylko w knajpach) należą do tych wysokich. Wszystkie pensjonaty wyposażone są w narciarnie i windy, więc po intensywnej jeździe można oszczędzić nogi i wjechać prosto pod apartament. Z okien rozciągają się fantastyczne widoki!!! Gdzie byś nie spojrzał, wielkie ośnieżone góry. To naprawdę robi robotę. No i lokalizacja apartamentów bezpośrednio na stoku. Nie ma ski busa, nie musisz drałować trzy kilometry do gondoli, nie czekasz w kolejkach po 40 minut żeby wjechać na stok. Po prostu wychodzisz z budynku, robisz 10 kroków do przodu i jesteś na stoku, wpinasz deskę i jedziesz. To jest bardzo duże udogodnienie, które sprawia, że de facto oszczędzasz codziennie minimum półtorej godziny, porównując to do np. sąsiedniego ośrodka w Orelle. Jeżeli tylko macie wybór, nie wybierajcie sąsiednich miejscowości, tylko wbierzcie Val Thorens, mieszkanie bezpośrednio na stoku to jest po prostu poezja.

Stoki i trasy

Z racji na wysokie położenie i północno-wschodnią orientację większości stoków, warunki śniegowe są doskonałe nawet w kwietniu. Ilość tras jest kosmiczna, ciężko wszystko przejechać podczas jednego wyjazdu, nawet jak jeździsz od rana do wieczora jak zwykłem to robić ja. Są trasy łatwe, są trasy uber trudne, są piękne trasy widokowe, są snowparki, są idealne warunki na freeride <3 Warto rozszerzyć sobie ski pass na całe 3 doliny i jednego dnia zrobić rundkę turystyczną do sąsiednich miejscowości: Orelle, Les Menuires, Meribel, czy do Courchevel. Tym razem ze względu na wiatr niestety nie dojechałem do wspomnianego Courchevel. Co się odwlecze, to nie utonie ;) Moja rada dla amatorów ryzyka: czarne trasy we Francji są naprawdę trudne i do tego nie są ratrakowane. Jeżeli chodzi o freeride, starajcie się wybrać z kimś, kto zna trasę. Pół biedy jeżeli po prostu będziecie musieli się wypiąć i drałować godzinę pod górę, jak ja w zeszłym roku, ale możecie też po prostu spaść w przepaść, albo skończyć pod lawiną. Przypomnę tylko, że jeździ się na ponad 3000 m, a nocą potrafi tu spaść nagle półtora metra śniegu.

Chlanie i ćpanie
Atrakcje poza jazdą. W tym punkcie nie będzie zbyt wiele, bo się na tym nie znam. Widuje co prawda te wszystkie apress ski, ale interesują mnie one tyle, co obrady sejmu transmitowane w TV w czasach jak byłem dzieckiem. Moje nastawienie do wizyt zimą w górach jest klarowne. Przejeżdzam jeździć, czytać książki, pisać teksty i pracować przed kompem. Chlanie i darcie ryja mnie nie interesuje, choć oczywiście chętni znajdą dla siebie i miejsce i kompanów do takich uciech.

Zamiast zakończenia
Dziękuję Magdzie i Asi moim doskonałym przewodniczkom po Trzech Dolinach, a Grubsonowi i DJ-owi BRK za śmiechowe towarzystwo na stoku. Val Thorens polecam gorąco, bo ma o wiele więcej zalet niż wad. Rekomenduje korzystanie z usług doświadczonego organizatora, który załatwi wam samolot, przejazd z lotniska, zakwaterowanie, ubezpieczenie, ski passy, profesjonalne szkolenie narciarskie/snowboardowe, serwis sprzętu i atrakcje imprezowe poza jazdą. Ja kolejny raz jechałem z Feel The Flow, ekipą która okazała się tak mega w porządku, że tym razem bez wahania zgodziłem się na zakwaterowanie w pokoju z kadrą instruktorską i pilotami wyjazdu. Wiem, że to czytacie: jesteście super! Uwierzcie, zmienia się perspektywa patrzenia na turystykę, jak zobaczysz z jakimi problemami muszą się zmagać piloci, czy jakich chamów muszą znosić instruktorzy. Moim faworytem do nagrody Darwina wyjazdu, jest najebany jak przecinak gość, który wielokrotnie(!) wydzwania do pilota o czwartej(!) w nocy, że nie może trafić do swojego domu i bełkocze coś w stylu: „proszę mi natychmiast to interweniować” 🤣🤣🤣

Szczęśliwa Kluska nad Jeziorem Genewskim. Gdyby tylko wiedziała ile smakołyków można kupić za cenę internetu, który zużyliśmy, żeby tu dotrzeć, to nie było by tego szczerzenia zębów

Szczęśliwa Kluska nad Jeziorem Genewskim. Gdyby tylko wiedziała ile smakołyków można kupić za cenę internetu, który zużyliśmy, żeby tu dotrzeć, to nie było by tego szczerzenia zębów

Pensjonat w którym mieszkaliśmy. W samiusieńkim centrum Val Thorens, tuż przy stoku.

Pensjonat w którym mieszkaliśmy. W samiusieńkim centrum Val Thorens, tuż przy stoku.

Niestety w takich warunkach trzeba tu jeździć.

Niestety w takich warunkach trzeba tu jeździć.

Mój człowiek Maciek rozważa: jeździć czy na piwko skoczyć.

Mój człowiek Maciek rozważa: jeździć czy na piwko skoczyć.

Asia i Magda. Moje przewodniczki, które dziwiły się, że nie mogę zapamiętać trasy mimo, że jechałem ją kilkadziesiąt razy :D

Asia i Magda. Moje przewodniczki, które dziwiły się, że nie mogę zapamiętać trasy mimo, że jechałem ją kilkadziesiąt razy :D

Nie zawsze świeciło słońce, ale zawsze było pięknie.

Nie zawsze świeciło słońce, ale zawsze było pięknie.

Pocztówka, czyli widok na Mont Blanc 😍

Pocztówka, czyli widok na Mont Blanc 😍

I ten wyścig rano, kto zrobi pierwsze ślady…

I ten wyścig rano, kto zrobi pierwsze ślady…

Ciocia Magda głaszcze bulterieru

Ciocia Magda głaszcze bulterieru

Freeride

Freeride

znośnie ;)

znośnie ;)

Maciek odśnieża nieruszanego tydzień busa ekipy FTF

Maciek odśnieża nieruszanego tydzień busa ekipy FTF

To już koniec, czekajcie na kolejne wpisy. Tym razem o Livigno i robieniu papierów instruktora :D

To już koniec, czekajcie na kolejne wpisy. Tym razem o Livigno i robieniu papierów instruktora :D